Der Froschkönig

Żabi król

Sam siebie pytam, jak ci się wiedzie.
I cóż teraz porabiasz
Pewnie już od dawna o mnie nie myślisz
I nie wspomnisz tego, co było.
Potykaliśmy się w życiu na połówce wieczności
Nigdy nie byliśmy trzeźwi
Za to stale pijani miłością

Zawsze chciałem dla ciebie być tym
Kim z pewnością nigdy nie byłem.
A im bardziej próbowałem.
Tym gorzej wychodziło.
Chciałem odwiedzać cię w twoim świecie
Lecz nie zdołałem tam trafić.

Goniłem za twoimi marzeniami
Ale ich nie sięgnąłem..
Próbowałem się do ciebie zbliżyć
Każdej nocy w naszym łóżku.
Gdy jednak trzymałem cię za rękę.
Twe serce było gdzieś daleko.

Zawsze chciałem dla ciebie być tym
Kim z pewnością nigdy nie byłem.
To ciągłe „Patrz mi w oczy”
W końcu nas oślepiło.
Nie byłem tym, kogo szukałaś
Nawet, gdy krzyczałem „Tu jestem!”
Gdy za kimś wołałaś
Bo czułaś się samotna.

W najlepszych chwilach byliśmy jak w raju
Ale zawsze coś ściągało nas w dół.
Zdecydowanie zbyt wcześnie
Zbyt wcześnie.

Zawsze chciałem dla ciebie być tym
Kim z pewnością nigdy nie byłem.
Nawet gdy mnie wołałaś, gdy czułaś się samotna.
Ale przeszedł bym to wszystko
Raz jeszcze z tobą
Z całą tą kupą błędów
Bo niczego nie żałuje

tłumaczenie: Piotr Kostka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *